27 styczeń 2008

Podsumowania i obserwacje z autobusu.

Do Kuala Lumpur jedziemy super wygodnym autobusem, z fotelami
wyposazonymi w podnozki, tak szerokimi, ze mieszcza sie tylko 3 w
rzedzie. Niestety cos sie psuje w klimatyzacji i juz 3-ci raz sie
zatrzymalismy, tym razem obok jakiegos przydroznego serwisu... Jest
wiec czas na pierwsze podsumowania wrazen z Malezji.
Wczoraj do 12 w nocy dyskutowalismy o roznicach pomiedzy Polska i
Malezja z kilkoma studentami - malezyjskimi chinczykami. Malezja jest
krajem wielokulturowym i to w stopniu jaki w Europie trudno sobie
wyobrazic. Wiekszosc stanowia Malajowie, muzulumanie. Na drugim
miejscu sa Chinczycy (glownie wyznajacy buddyzm), a na 3-cim Hindusi
(hinduizm). Na ulicach mozna uslyszec wszystkie 3 jezyki, a do tego
angielski. Szkoly podstawowe i srednie sa prowadzone we wszystkich
jezykach, uniwersytety w angielskim i malajskim. Po angielsku w
stopniu podstawowym mozna sie dogadac prawie z kazdym, moze poza
malymi wioskami. Na sklepach i restauracjach sa szyldy w kilku
jezykach, wlacznie z chinskim, ale wcale nie ma obowiazku stosowac
malajskiego - np po przyjezdzie do Johor Bahru na warsztacie
samochodowym byla kartka o 1 dniu przerwy w pracy, zapisana po
angielsku i chinsku. W miastach sa swiatynie wszystkich trzech
religii, poszczegolne spolecznosci swietnie ze soba wspolpracuja - w
Batu Ferhingi mieszkalismy u chinczyka obok meczetu, jego zona
wieczorem palila kadzidelka ku czci przodkow w przydomowym oltarzyku,
a przed switem budzilo nas nawolywanie mully do nabozenstwa. Jedna z
ulic Georgetown zostala wylaczona z ruchu na czas hinduistycznego
swieta Thaipusan, chociaz panujaca religia jest islam. Konstytucja
uchwalona w 1968 roku dala wszystkim miejszosciom prawo glosu i
swobody wyboru religii.
Gospodarczo Malezja wydaje sie na poziomie moze troche ponizej Polski.
Sa tutaj duzo wieksze roznice pomiedzy dochodami ludzi, nie ma placy
minimalnej, a pomoc spoleczna jest duzo mniej rozbudowana niz w
Europie. Dzieki temu jest sporo ludzi chcacych za nieiwelkie pieniadze
wykonywac prace, ktorych u nas nikt by sie nie podjal - przejazdzka
riksza czy obiad w budce kosztuje kilkakrotnie taniej niz u nas.
Podstawa rolnictwa jest produkcja oleju z palmy kokosowej, co widac z
okien autobusu - plantacje palm sa tak powszechne jak u nas pola
zboza. Niestety spowodowalo to wytrzebienie dzungli, a to problemy z
zatrzymywaniem wody w gruncie i powodziami. I ciekawotka - benzyna tu
kosztuje okolo 1.20 zl/litr. Malezja ma swoje zloza ropy naftowej i
jest mniej wiecej samowystarczalna. Oczywiscie swietnie to wplywa na
konkurencyjnosc gospodarki, ale tez na bardzo duzy ruch samochodow.